poniedziałek, 16 stycznia 2012

W piękny poranek majowy wytworna amazonka, siedząc na wspaniałej kasztance, jechała kwitnącymi alejami Lasku Bulońskiego.

Bonjour!

Doszły do mnie plotki, że do Polski w końcu zawitał tak długo (nie)oczekiwany śnieg - teraz tym bardziej odczuwam różnicę bycia tam, a TU. Paryż od paru dni nie może się zdecydować, jaką porą roku by nas tu teraz zaskoczyć. Na niebie nie ma ani jednej chmurki, słońce grzeje, kwiaty zaczynają powoli kwitnąć, ale wystarczy pojawić się na chwilę w cieniu, żeby odczuć zimę. Ale mi żadne temperatury niestraszne, zwłaszcza w perspektywie weekendu!

Parc de Bagatelle wiosną

W sobotę, po lunchu na schodkach przed Wielkim Łukiem, wraz z moją koleżanką Agnieszką po raz pierwszy przejechałyśmy się do Lasku Bulońskiego (Bois de Boulogne) i spędziłyśmy urocze popołudnie w jego sercu - Parc de bagatelle. Aga pod koniec miesiąca planuje tam sesje zdjęciową, więc jako jej dyrektor artystyczny (ach, jak to dumnie brzmi!) towarzyszyłam jej przy sprawdzaniu miejsca. Cóż mogę powiedzieć? Jestem oburzona, oburzona tym, że mi nikt wcześniej nie powiedział, że mieszkam nieopodal tak cudownego miejsca! Coś czuję, że jak tylko zrobi się cieplej, to weekendowe popołudnia będę tam spędzać. Czy może być coś wspanialszego od położeniu się w jednej z tych przeuroczych altanek, z ulubioną książką i croissantem na przekąskę? Nie mogę się doczekać wiosennego Paryża z jego wszystkimi atrakcjami - z piknikami na Champs de mars i wieczorami z winem nad Sekwaną! :)

Tymczasem mamy styczeń i planów też nie brakuje. W tym tygodniu kulturalnie:
- koncert Czesława Mozila, promujący jego nową płytę Czesław Śpiewa Miłosza
- wystawa Edwarda Muncha w Centre Pompidou
- A dangerous Method z Keirą Knightley w roli głównej

Życzę wszystkim miłego poniedziałku i tygodnia, a za studentów zaczynam trzymać kciuki - nie dajcie się sesji!

Bisous

7 komentarzy:

  1. Też zabieram się za Niebezpieczną Metodę, długo czekałam na ten film. :) Dziękuję za dodanie do linków i trzymaj, trzymaj kciuki w sesji bo to jest masakra. A tak w ogóle to jak czytam Twojego bloga to czuję się jakbym czytała powieść pisaną na ulicach Paryża, czasem nawet imaginuje mi się, że mogę tam być... <3
    A co do filmu to cóż, pokłócili się o jej rozwiązłość i chcieli rozstać ale ostatecznie zdali sobie sprawę, że nie mogą bez siebie żyć. :) Jak to w filmach, ah!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powieść pisana na ulicach Paryża, oj bez przesady, ale dziękuję bardzo! Imaginuj sobie, aż w końcu pojedziesz :)
      A co się stało z tą jego narzeczoną?

      Usuń
  2. Cóż, on poznawał jej byłych na każdym kroku aż wreszcie odebrał jej smsa od jednego z nich, to były dość dwuznaczne smsy i podejrzewał ją o romans. Była długa scena kiedy się kłócili aż wreszcie wyjaśnili sobie wszystko i żyli długo i prawdopodobnie całkiem szczęśliwie. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. A, czyli w końcu był z tą pretensjonalną narzeczoną zamiast cudowną Marion? DOBRZE, ŻE NIE OGLĄDAŁAM DO KOŃCA

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale Marion była tą narzeczoną. :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Hahaha, pozdrawiam moje ogarnięcie. Byłam PEWNA, że mówimy o "O północy w Paryżu", sprawdziłam a to "2 dni w Paryżu" (i haha pokryły się imiona, tu Marion-aktorka, tam Marion-bohaterka). Brawo ja!

    OdpowiedzUsuń